Majówka na Linii Mołotowa.

Jak co roku na przełomie kwietnia i maja zorganizowaliśmy kilkudniowy wyjazd na Roztocze Wschodnie.  Jest to wyjątkowa i dzika kraina, gdzie można w otoczeniu przyrody odpocząć z dala od turystycznych szlaków. Roztocze to nie tylko piękne krajobrazy, bezdroża i lasy, ale także to co nas interesuje i pociąga - fortyfikacje "Linii Mołotowa". Na mocy układu Ribbentrop - Mołotow z dnia 23 VIII 1939r, po agresji niemiecko - radzieckiej terytorium II Rzeczpospolitej  zostało podzielone na dwie strefy okupacyjne. Skorygowano ten podział traktatem z 28 IX 1939r, rezultatem czego ustalona została nowa granica. Poprzez przyłączenie wschodnich terenów Polski do ZSRR umocnienia graniczne, tzw. "Linia Stalina" znalazła się na tyłach, przez co przestała pełnić swoje podstawowe zadania. Ze względu na zaistniałą sytuację podjęto decyzję o budowie nowego pasa umocnień, które miały zatrzymać ewentualny atak nieprzyjaciela na czas potrzebny do przeprowadzenia mobilizacji, a także do wsparcia działań zaczepnych własnych wojsk. "Linia Mołotowa" składała się z umocnień stałych rozmieszczonych linearnie, tworząc rejony umocnione.

Na terenie Roztocza znajduje się odcinek Rawsko-Ruskiego Rejonu Umocnionego, który składał się z pozycji wysuniętej - pasa przesłaniania i głównego pasa obrony złożonego z punktów oporu I i II rzutu. Pozycja wysunięta położona bezpośrednio w pobliżu granicy to: zasieki, rowy przeciwczołgowe, umocnienia polowe wzmocnione pojedynczymi, małymi schronami bojowymi. W odległości 10 km od punktów oporu I rzutu zlokalizowano punkty oporu II rzutu, które w chwili agresji niemieckiej były nieukończone. Przy budowie głównego pasa obrony wykorzystano warunki terenowe, lokując punkty oporu na wzniesieniach, dominując nad okolicą i szlakami komunikacyjnymi. Punkty oporu I rzutu powstały w rejonie miejscowości: Mosty Małe, Dęby, Stare i Nowe Brusno oraz wzniesień: Gorajów i Wielkiego Działu. Kierunek na Rawę Ruską i Lwów osłaniała dodatkowa pozycja tyłowa.

Rezygnując z usług PKP rawelinowa ekipa w składzie: Bodzio, Łukasz, Kasia, Adam i Darula wyruszyła bladym świtem do Lubaczowa. Postawiliśmy na samochód Bodzia, do którego z trudem zapakowaliśmy całe wyposażenie i prowiant. Po kilku godzinach jazdy zameldowaliśmy się w Lubaczowie, gdzie zostawiliśmy Kasie. Celem naszej majówki było "zaliczenie" jak największej liczby schronów w okolicach Brusna i Wielkiego Działu. Ale przedtem udaliśmy się do Huty Kryształowej, małej wsi na końcu Świata, gdzie podobno mają znajdować się dwa schrony bojowe pozycji tyłowej. Głównym zadaniem tych schronów było zatrzymanie i zaryglowanie sił nieprzyjaciela, które zdołały przełamać zasadniczą pozycję obrony. Należy jednak zaznaczyć, że w czerwcu 1941 roku prace na tej pozycji dopiero rozpoczynano. Dojazd samochodem ciężki, droga zbudowana z samych dziur, a po asfalcie zostało tylko wspomnienie. Z prędkością żółwia dojechaliśmy na miejsce i ruszyliśmy w teren. Po kilku minutach błądzenia w gęstych krzakach odnaleźliśmy pierwszy obiekt - schron jednoizbowy do ognia czołowego, drugi znajdował się w lesie, po przeciwległej stronie drogi na skraju głębokiego parowu - to także schron jednoizbowy, ale do prowadzenia ognia bocznego. Obiekty nie zostały ukończone, nie zamontowano pancerzy i wyposażenia.

Po wykonaniu dokumentacji fotograficznej i ustaleniu pozycji GPS schronów w Hucie Kryształowej jedziemy dalej. Mamy w planie zostawienie samochodu na parkingu pod jednym z sanatoriów w Horyńcu Zdroju. Niestety parkingi pełne, jedziemy dalej do samego Brusna, tam uzupełniamy w sklepie prowiant i zostawiamy samochód. Dalej już z całym majdanem na plecach ruszamy w stronę Polanki Horynieckiej. Na wzgórzu Hrebcianka Armia Czerwona wzniosła zespół sześciu obiektów tworzących rodzaj samodzielnej, wysuniętej grupy bojowej, dodatkowo otoczonej zasiekami i rowem przeciwczołgowym. Dwóch członków naszej grupy było pierwszy raz na Roztoczu, więc zwiedzanie zajęło nam kilka godzin. Późnym popołudniem ruszyliśmy w dalszą drogę - czekał nas długi marsz na Wielki Dział. Wieczorem dotarliśmy do "schronu noclegowego" - ognisko, kolacja i pora spać. "Schron noclegowy" to tradytor artyleryjski, którego strzelnice w ramach remontu w latach 50-tych zostały zamurowane.  Niestety komuś to przeszkadzało i teraz  w apartamencie jest klimatyzacja - wielki otwór w pancerzu dla działa 76mm i dziura zrzutni łusek. Pancerz uszczelniliśmy folią, ale temperatura w nocy i tak była na poziomie kilku stopni. Podsumowując pierwszy dzień wyprawy: przejechaliśmy 300 km samochodem i przeszliśmy z pełnym wyposażeniem 14 km.

Wielki Dział jest jednym z najwyższych wzniesień na Roztoczu Południowym, położonym na południe od Woli Wielkiej. Punkt oporu składa się 14 schronów bojowych, które tworzą dwie wyraźnie wyodrębniające się grupy: południową - na stokach wzgórza oraz północną - na jego przedpolu. Są to obiekty typu: trzy tradytory artyleryjskie - każdy uzbrojony w dwie armaty forteczne Zis-7 kal. 76,2 mm i ckm, pięć schronów do ognia bocznego uzbrojonych w armatę ppanc kal. 45 mm sprzężoną z ckm i ckm lub tylko w broń maszynową, cztery schrony do ognia czołowego o dwu lub trzech zasadniczych kierunkach ognia uzbrojone w armatę ppanc i ckm lub tylko w ckm, dwa schrony jedno izbowe dla działa. Jeden ze schronów do ognia bocznego został wyposażony w polską pancerną kopułę obserwacyjną wz.36 - zdemontowaną z fortyfikacji na Polesiu - o sygnaturze Z.O. 1936 N64 10. Ważną rolę obok umocnień o charakterze stałym odgrywały fortyfikacje polowe: drewniano - ziemne schrony bojowe, ziemianki o charakterze mieszkalnym, pełniące rolę składów amunicji oraz sieć okopów i rowów dobiegowych łączących poszczególne elementy fortyfikacji. Od północy i zachodu p.o. „Wielki Dział” był zabezpieczony przez rów przeciwczołgowy wykopany około 100 - 200 m przed schronami głównej linii obrony, który w kilku miejscach jest nadal dobrze zachowany. Całość założenia, które miało tworzyć zamknięty system, przygotowany do obrony okrężnej dopełniały linie zapór z drutu kolczastego i na niektórych odcinkach pola minowe.

Cały drugi dzień wyprawy poświęciliśmy na zwiedzenie schronów tej pozycji, niestety załamanie pogody i przelotne opady deszczu spowodowały, że odpuściliśmy trzy obiekty. Po południu czekał nas jeszcze długi spacerek do Huty Złomy gdzie uzupełniliśmy zapasy. Przed godzina 19 dotarliśmy do "schronu noclegowego" - ognisko, kolacja i zasłużony odpoczynek - tego dnia przeszliśmy ok.11 km.

Dzień trzeci - pobudka o godzinie 7 rano. Ognisko, śniadanie i gorąca kawka. Pakujemy sprzęt i wyruszamy w drogę powrotną  do Brusna, gdzie czeka na nas samochód. Po drodze zaliczyliśmy jeszcze jeden obiekt na Wielkim Dziale - wysadzony od środka schron bojowy do ognia czołowego. Po długim marszu docieramy do Brusna, tutaj czekała na nas  niespodzianka.... rozbity przedni reflektor w samochodzie Bodzia. Auto było na terenie zamkniętym przy sklepie i jakimś cudem ktoś wjechał uszkadzając zderzak, błotnik, migacz i lampę. Dokonaliśmy prowizorycznych napraw - folia, taśma i kierunek Podemszczyzna. Na tej pozycji zwiedziliśmy 6 obiektów. Ok.17 wyruszyliśmy do Krakowa przez Lubaczów  gdzie Łukasz został z Kasią jeszcze na dwa dni. W tym dniu przeszliśmy ok.14km, przejechaliśmy 300km.

W czasie całego wyjazdu pogoda dopisała i jak sami uczestnicy stwierdzili było bardzo fajnie... Trzy dni odpoczynku na łonie natury dobrze nam zrobiło, tylko nogi po przejściu 40 km były innego zdania. Kolejna wyprawa na Roztocze już za kilka miesięcy, tym razem planujemy Goraje.

 
    Aktualności
    Stowarzyszenie
    Statut
    Działalność
    Schrony
    Imprezy
    Media o nas
    Byliśmy...
    Partnerzy
    Sponsorzy
    Forum
    Linki
    Kontakt
 

 

Copyright © 2008 Małopolskie Stowarzyszenie Miłośników Historii "Rawelin"
Wszelkie prawa zastrzeżone / All rights reserved