Czeski beton czyli integracyjna wycieczka "Rawelinu" za południowa granice

W sobotę 6 czerwca 2009 roku, pomimo niesprzyjających prognoz pogody, ruszyła wyprawa członków Stowarzyszenia Rawelin na długo już oczekiwany wyjazd w okolice Bohumina w Czechach. Celem wyprawy było rozpoznanie „walką” czechosłowackich fortyfikacji granicznych z 30’tych lat XXw położonych pomiędzy Hlucinem-Darkowicami a Bohuminem (okręg Dowództwa Oddziału Saperów w Hlucinie – ZSV II Hlucin). Miejsce wybrane nie przypadkowo, lecz z powodu bardzo ciekawych konstrukcji schronów typu „francuskiego” w okolicach Bohumina oraz interesującej grupy obiektów, wraz z udostępnionym do zwiedzania schronem – muzeum MO-S 19 Alej w okolicach Darkovic.

Wyprawa, zaopatrzona we wszystko co należy mieć na takich wyprawach, a przede wszystkim dobry humor, ruszyła w godzinach porannych, na dwa „wozy”, w kierunku granicy polsko-czeskiej. Skład wyprawy: wóz pierwszy: JacekS – kierowca i „półprzewodnik”, CoVox – nawigator, Jenny – sanitariuszka i radiotelegrafistka, PawełZ – obserwator i tylny strzelec, wóz drugi: Lipton – kierowca-mechanik, Kasiek – obserwator i dowodzenie męską częścią obsady wozu, Łukasz – łącznościowiec i przyrodniczy serwis foto (specjalność: zboża i paprocie). W sumie to nawet nie wiemy kiedy nakręciliśmy pod koła 170 km dzielące nas do granicy z Czechami gdzie przywitała nas całkiem niezła pogoda, inna niż w czarnych przepowiedniach meteorologów. Rozpoczęliśmy zwiedzanie od schronów położonych w okolicach miejscowości Darkovice tuż przy obecnej granicy z Polską, a przed II wojną granicy w Niemcami. I tak po kolei poznawaliśmy: MO-S 23 Chlupać, MO-S 22 Frntisek, MO-S 24 Signal – gdzie napotkaliśmy grupę osób pracujących przy obiekcie, mieliśmy więc możliwość zwiedzenia jego wnętrza z przewodnikiem. Nieco dalej udaliśmy się do MO-S 21 Jaros (również przy tym obiekcie trwały prace, lecz tym razem nie chcieliśmy przeszkadzać). Następnym schronem był, jedyny na naszej trasie, obiekt typu „twierdzowego” – o największej kategorii odporności (kategoria odporności IV, charakterystyczna dla obiektów należących do grup warownych, grubość ściany czołowej i stropu 3,5 m żelazobetonu) MO-S 20 Orel, mający według planów należeć do nie wybudowanej twierdzy Orzeł (Orel). Na sprzęcie pancernym eksponowanym przy Orle zrobiliśmy krótką przerwę na posiłek i odpoczynek by ruszyć dalej.

By zbadać swoją silną wolę „przebiegliśmy” obok wyremontowanego MO-S 19 Alej do pobliskiego, również zadbanego, MO-S 18 Obora i dalej w las do „malowniczo wysadzonego” MO-S 17 U Stipek. Stipek jest bardzo ciekawym obiektem również ze względu na to, co stało się z nim zaraz po wojnie. W 1945 roku została w nim zdetonowana duża ilość amunicji i materiałów wybuchowych. Eksplozja zerwała cały strop obiektu i przełamując go na dwie części ”wywinęła” jedną część tak, iż leży „do góry, kołami”. MO-S 17 został zbudowany w II klasie odporności, co oznacza ni mniej ni więcej, że eksplozja zerwała, złamała i odwróciła część stropu o grubości 200 cm zbrojonego betonu! Następnie, by nie nadwerężać wspomnianej wcześniej, silnej woli, wróciliśmy do MO-S 19 Alej gdzie znajduje się muzeum. Oczywiście nie mogliśmy odmówić sobie zwiedzenia zrekonstruowanego wnętrza ze stanowiskami 47mm armaty ppanc i ckm’ów na lawecie. Po obejrzeniu wnętrza i okolicznych „atrakcji” (zapory ppanc i przeciwpiechotne, lekki schron typu LO vz37, ekspozycja sprzętu pancernego ...) padła komenda „Do wozów!” i ruszyliśmy w dalszą drogę w okolice Bohumina. Nie ujechaliśmy daleko, kiedy w kępie drzew zauważyliśmy następny „srub” MO-S 16 U roczesti, oczywiście nie przepuściliśmy okazji i również ten schron został zbadany przez grupę wypadową. W dalszą drogę udaliśmy się zaraz i bez zbędnej zwłoki, ponieważ napięty plan ponaglał nas, a w następnych obiektach byliśmy umówieni z ich „obsługą” na konkretną godzinę. Jadąc po drodze mijaliśmy kolejny czeski beton wzdychając zza szyb samochodu: „My tu jeszcze wrócimy!!!”. Dalsza trasa prowadziła nas do grupy ciekawych schronów „francuskiego” typu. Ciekawych, bo o konstrukcji nie spotykanej później w fortyfikacjach czechosłowackich. Ciekawych, ponieważ były budowane jako pierwsze, według wzorów francuskich z Linii Maginote’a przez co są ... niepowtarzalne. Wojskowi inżynierowie czechosłowaccy z biegiem czasu wypracowali swój własny „styl” projektowania schronów na liniach umocnień, nie mniej jednak, nim to nastąpiło, możemy podziwiać ich pierwsze „potyczki” z tematem schronów ciężkich właśnie w okolicach Bohumina. Wykrzykując: „niech żyje Schengen!” skróciliśmy swoją trasę dość znacznie wykorzystując kiedyś niedostępne dla „zwykłych” turystów lokalne drogi i przejścia graniczne po których obecnie pozostały zrujnowane budki celników. Polną drogą dotarliśmy w pobliże schronu MO-S 8 Dvur Paseky. Jest to jednokondygnacyjny schron bojowy zbudowany w II klasie odporności według „francuskich wzorców” (jak wszystkie następne, w kierunku wschodnim, które po nim mieliśmy okazję zwiedzić), lecz o tyle charakterystyczny, iż został wybetonowany jako PIERWSZY obiekt czechosłowackich granicznych linii obronnych – betonowanie MO-S 8 trwało od 15 do 22 grudnia 1935 roku! Schron ten znalazł obecnie „dzikich lokatorów” co mogliśmy wnioskować zwiedzając jego wnętrze i „podziwiając” prawie w pełni umeblowane mieszkanie. Następne na trasie wycieczki były: MO-S 7 Antosovice, położony tuż przy nowo wybudowanej autostradzie, MO-S 6 Odra po drugiej stronie autostrady. Około godziny 18’tej dotarliśmy wreszcie do głównego celu nasze wyprawy, czyli niezwykle interesującego schronu MO-S 5 Na trati. Obiekt ten jest niewątpliwie ewenementem wśród wszystkich zbudowanych schronów czechosłowackich. Składa się z dwóch części połączonych ponad 20 m poterną łączącą dolne piętra schronu. Od czasu powstania do przebudowy jego otoczenia w 2005 roku pomiędzy obiema częściami biegła linia kolejowa, obecnie po wybudowaniu tam autostrady D1 linia kolejowa została nieco przesunięta, a między schronami prowadzi fragment pobliskiej drogi (w kierunku granicy z Polską). Na obiekcie tym od pewnego czasu prowadzone są prace renowacyjne. Schron jest pod opieką członków Klubu Vojenske Historie Bohumin (KVH Bohumin). Planując trasę opisywanej wycieczki nawiązaliśmy kontakt z członkami klubu „zapowiadając” swój przyjazd. Z tego powodu, pomimo dość późnej pory (schron jest otwarty do zwiedzania do 18’tej), przy schronie czekała na nas grupa kolegów z Bohumina. Dzięki temu mogliśmy spokojnie i dłużej niż „zwykli” turyści pooglądać schron – dzięki zainteresowaniu i życzliwej atmosferze nawet różnica języków, którymi posługujemy się nie stanowiła problemu. Jako, że czerwcowe dni są długie, a niebo cały czas „wstrzymało się” od deszczu, postanowiliśmy zobaczyć jeszcze następne schrony odcinka Bohumin. Kolega Lubomir, ze schronu MO-S 5, zaoferował swoją pomoc w dalszej trasie zwiedzania. Pojechaliśmy więc razem do położonego nad zbiornikiem wodnym, przy dawnym wyrobisku piasku, schronu MO-S 3 U mlyna. Zwiedziliśmy wnętrze schronu, o tyle ciekawe, że do niedawna funkcjonował ten obiekt jako schron obrony przeciwlotniczej dla okolicznej ludności i pod tym kątem został po wojnie przebudowany. Na sam koniec wycieczki, już dobrze po 19’tej, udaliśmy się do MO-S 4 V sede vily. Jest to drugi obiekt pozostający pod opieką KVH Bohumin. Czekając na klucze i otwarcie wnętrza schronu (Lubomir „załatwił” wejście) rozpaliliśmy w pobliżu „integracyjne” ognisko gdzie przy wspólnym „piknikowym stole” zacieśnialiśmy kontakty krakowsko-bohumińskie. Całość wycieczki zakończyliśmy, po zwiedzeniu wnętrza MO-S 4, w samą porę, ponieważ niebo „trzymające” deszcz cały dzień zafundowało nam na sam koniec obfitą ulewę z piorunami. Jako, że wspólnych tematów z kolegami a Czech jest mnóstwo, a i teren ciekawy, zapowiedzieliśmy się jeszcze na kolejny raz – być może już w jesieni? kto wie!? W ramach międzynarodowej „wymiany kulturalnej” zaprosiliśmy członków KVH Bohumin do nas – do Krakowa i Rudawy, tak by i oni mogli poznać fortyfikacje które znajdują się u nas.

Niestety nie wszyscy członkowie Rawelinu mogli uczestniczyć w naszej wycieczce. Z tego więc powodu, tydzień później wyruszyła kolejna grupa, z Prezesem na czele, naszym przetartym już szlakiem by zwiedzić interesujący czechosłowacki beton... z tego co wiem i ta wyprawa udała się świetnie, ale to już inna historia.

 
    Aktualności
    Stowarzyszenie
    Statut
    Działalność
    Schrony
    Imprezy
    Media o nas
    Byliśmy...
    Partnerzy
    Sponsorzy
    Forum
    Linki
    Kontakt
 

Copyright © 2008 Małopolskie Stowarzyszenie Miłośników Historii "Rawelin"
Wszelkie prawa zastrzeżone / All rights reserved